poniedziałek, 30 grudnia 2013

SOS dla ust

Hej,
Jak Wam minął weekend, bo u mnie ciekawie :)
 W piątek moja młodsza córeczka skończyła roczek więc wczoraj była imprezka. Takiego torcika jej upiekłam. Chyba nie muszę dodawać, że ma na imię MAJA ;)




A wracając do kosmetycznych rzeczy to moja koleżanka przywiozła mi z Anglii wazelinę do ust, o którą ją poprosiłam, i która była na mojej chciejliście. 
Karolina przywiozła mi jednak nie jedno małe pudełeczko, ale wielką blaszaną puszkę....

 a w środku kryły się 4 – dwie ALOE VERA i dwie ROSY LIPS.



Tak szybko przechodzę do recenzji ponieważ Vaseline z TRADE MARK stosuję od lat i uwielbiam ją. Nie stosuję jej na wyjścia, tylko w domu od wczesnej jesieni do późnej wiosny, bo moje usta mają tentencję do przesuszania.


Wazeliny zamknięte są w blaszanych mini-puszeczkach – każda ma 20 g kosmetyku. Takie opakowanie ma swoje plusy – na pewno nam nie pęknie, ani się nie otworzy w torebce ale i minusy – nie jest to najbardziej higieniczny sposób aplikacji tego typu kosmetyków. Śliskimi dłońmi taką puszeczkę też ciężko otworzyć. Jednak wydaje mi się, że to kwestia przyzwyczajenia ;)
Wazeliny bardzo fajnie zmiękczają usta i je nawilżają – w moim przypadku jest to ratunek dla moich często spierzchniętych ust.
Na żadnym z opakowań nie ma daty ważności. Przepatrzyłam wszystko dokładnie i po prostu jej nie ma. Nie ma też symboluu PAO. Nie mam pojęcia czemu, wiem natomiast, że wazelina nawet przez 3 lata się nie zepsuła.

ROSY LIPS ma kolor lekko różowy jednak po nałożeniu na usta są tylko delikatnie podkreślone. Ma wyczuwalny zapach różany ale możemy wyczuć też konwalię (które uwielbiam). Nie czuję natomiast migdałów, ale może to i dobrze bo róża i konwalie w zupełności mi wystarczają ;)
W składzie oprócz Petrolatum czyli właśnie wazeliny znajdziemy:
Rosa Domascena Flower - olejek różany,
Prunus Amygdalus Dulcis Oil - olejek migdałowy,
Aroma – kompozycja zapachowa,
Linalool –alkohol nienasycony alifatyczny – imitujący zapach konwalii .
Oraz dwa barwniki kosmetyczne – CI 73360 i CI77891




ALOE VERA jest zamknięta w seledynowej puszeczce. Kolor jest żółtawo-zielony, po nałożeniu na usta jest całkiem transparentny. Wyczuwamy najbardziej zapach limonki i delikatniej aloesu.
W składzie oprócz wazeliny znajdziemy:
Aloe Barbadensis Leaf Extract - wyciąg z liści aloesu
Isopropyl Myristate – ciekły wosk, emolient tzw. suchy
Aroma – kompozycja zapachowa.
Citronellol - alifatyczny alkohol terpenowy imitujący zapach róży i geranium.
Eugenol – związek organiczny imitujący zapach goździków.
Limonene - jednopierścieniowy weglowodór terpenowy imitujący zapach skórki cytrynowej.
Linalool - alkohol nienasycony alifatyczny – imitujący zapach konwalii 


Pomimo sztucznych dodatków zapachowych będących potencjalnymi alergentami żadna z wazelin mnie nie uczuliła. Przyjemniejszy zapach ma jednak Aloe Vera – bardziej naturalny.

Wazeliny są moim SOS gdy moje usta potrzebują ratunku. 
A Wy? Macie jakieś swoje sposoby?



8 komentarzy :

  1. nie mialam z nimi przyjemnosci jeszcze:) tort swietnie wyszedl!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękny torcik :) A wazelinki fajnie wyglądają, ale ja nie lubię takich w słoiczkach :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję ;) fakt, te puszeczki nie są najlepszym rozwiązaniem, ale ja się już przyzwyczaiłam :)

      Usuń
  3. Uwazaj na wazelinke w lecie, jak sie zwieruszy w torebce, to sie topi i wyplywa z pudeleczka:) Dotknela mnie juz takowa "przyjemnosc" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uuuu... niedobrze, ale w lecie nie używam ;)

      Usuń
  4. Tak zobacz sobie aloesowy balsam do ust z forever http://www.foreveraloes.eu/produkt/balsam-do-ust-z-jojoba-aloe-lips

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 w kuferku , Blogger