wtorek, 8 lipca 2014

Shinear White Like Snow


Hej :)

Kuszą Was kosmetyki, których ceny zaczynają się od kilkuset złotych? Mnie nie kuszą bo wiem, że mnie na nie nie stać :p Jednak dzięki uprzejmości La Perla Store miałam możliwość poznać i wypróbować kliniczny krem do twarzy, na który bym sobie nie mogła pozwolić ;)
Dziękuję La Perla Store :)
Czy czuję się zachłyśnięta luksusem? Zapraszam na recenzję :)
Z oferowanych kremów wybrałam krem SHINEAR White Like Snow - krem eliminujący przebarwienia, do każdego typu cery.


Zacznijmy od opakowania - krem dostajemy w kartonowym pudełku z lekko błyszczącą fakturą - mam wrażenie jakby było składane odręcznie :) Jest biodegradowalne. 


W środku krem o pojemności 50 ml w typowym dla kremów słoiczku. Zarówno na kartoniku jak i na opakowaniu mamy hologram będący gwarancją, że do kremu dostajemy się jako pierwsi. 
Opakowanie zawiera dodatkową, wewnętrzną pokrywkę zapobiegającą brudzeniu się nakrętki. 
Krem jest kosmetykiem klinicznym - należy go przechowywać w lodówce.
Konsystencja koloru białego, o przyjemnym zapachu - rozwarstwiona - to jest już któryś mój kosmetyk, który ma taką formę więc wiedziałam, że się nie zepsuł ;) 
Kosmetyk łatwo się rozprowadza i dość szybko wchłania. Nadaje się pod makijaż. 

Co o kremie przeczytamy na stronie producenta:

Keton malinowy w połączeniu ze skoncentrowaną czystą witaminą C i hydrochinonem stosowanym od dziesięcioleci jako lek w klinikach kosmetycznych do usuwania przebarwień - jest w stanie skutecznie powstrzymać proces nadmiernej pigmentacji i oczyszczać skórę z nieestetycznych zmian kolorytu.
Olej z pestek truskawek bogaty w NNKT i szereg naturalnych antyoksydantów odżywia i wzmacnia skórę, poprawia jej elastyczność i sprężystość. Skutecznie pobudza wrodzone funkcje obronne skóry także przed przedwczesnym starzeniem się.
Kwas migdałowy rozjaśnia przebarwienia, posiada silne działanie antybakteryjne i regulujące, wzmaga produkcję kwasu hialuronowego poprawiając strukturę skóry i silnie ją ujędrniając.

Formuła kremu nie powoduje eliminacji melanocytów, ale zatrzymuje wczesne reakcje enzymatyczne prowadzące do powstawania barwnika skóry, jednocześnie rozkładając nadmierną ilość już wyprodukowanej melaniny. Zmiany pigmentacyjne zanikają stopniowo i na długo przy regularnym stosowaniu bez obawy wystąpienia bielactwa.

Krem posiada właściwości rozjaśniające, restrukturyzacyjne, wygładzające i ujędrniające, dodatkowo wzmaga produkcję młodych komórek.

Z dnia na dzień skóra staje się rozświetlona, gładka, elastyczna, ożywiona i pozbawiona trudnych do usunięcia zmian barwnikowych.

SUBSTANCJE AKTYWNE:

czysta witamina C, glukozyd ketonu malinowego , witamina B3, olej z pestek truskawki, kwas migdałowy, alpha arbutyna (roślinny hydrochinon)
Jakie działanie odnotowałam stosując go raz dziennie - przede wszystkim krem rzeczywiście wyrównuje koloryt - ja nie mam jakiś dużych przebarwień, ale te co miałam pochowały się ;) Krem dobrze nawilża i ujędrnia skórę. Z działania jestem zadowolona :)

Gdyby jeszcze nie ta cena..... 557 zł za 50 ml kremu to zdecydowanie nie na moją kieszeń.
Sprawdziłam jednak dlaczego te kremy są aż tak drogie - Kremy SHINEAR zawierają unikatową technologię liposomową, oznacza to, że substancje aktywne zamyka się w nanokulkach, które wnikają do wnętrza komórki, a tym samym bardzo szybko krem działa i bardzo efektywnie. Efekty widać już 3 dnia stosowania. Technologię tę ma bardzo mało kosmetyków na świecie. źródło

No to trochę tłumaczy :) 
A Wy? pozwalacie sobie czasem na takie kosmetyki? Jesteście ich ciekawi? 



24 komentarze :

  1. Ja testuję - ale cena powala naprawdę :]

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie również nie stać na kosmetyki za kilkaset złoty.. ; )

    OdpowiedzUsuń
  3. o rany, ale cena :D nigdy bym tyle za krem nie dała :D

    OdpowiedzUsuń
  4. mnie te nie stać na takie kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
  5. XDD błagam.. Do czasu aż nie będę zarabiać 50tys miesięcznie to w życiu nie wydam tyle na krem. Więc no... Chyba nigdy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj spodziewałam się ceny 100-150zł, tu ponad 500 :D To naprawdę sporo, nie dla przeciętnych zjadaczy chleba. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. pierwszy raz o nim słyszę, ale wiem, że za tą kwotę nie kupię kremu... o nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. patrzę na cenę i nie wierzę! wszystko wszystkim, ale nie przesadzajmy...

    OdpowiedzUsuń
  9. Cena mnie powaliła:( nie znam tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytając posta byłam przygotowana na cenę 200-300 zł, ale nie 557 zł. Na taką ekstrawagancję i luksus to sobie nie pozwalam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. hohohoho niestety nie kupię nigdy....

    OdpowiedzUsuń
  12. cena ..... zawrót głowy :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie, ja wolę kupić sobie kilka fajnych ciuszków, niż miałabym wydać tyle na krem. Jeszcze epszym rozwiązaniem dla mnie są wakacje, dlatego zbieram na wakacje, a nie wydaje na kremy. Fajnie, że udało Ci się przetestować taki produkt :) Tworzę spis polskich blogów, chciałabyś, aby Twój blog znalazł się w nim? Wpadnij do mnie tam wszystko jest wyjaśnione :)

    oliilui.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. opakowanie bardzo luksusowe,dlatego wiedziałam ,że cena też musi być wysoka:D

    OdpowiedzUsuń
  15. tak ta cena ...dobrze że działa :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Cena z kosmosu,choćby cuda działał nie dałabym tyle za niego :] Tyle kasy za kremik o małej pojemności to troszkę przegięcie ze strony producenta:/

    OdpowiedzUsuń
  17. najpierw zachęciłaś mnie wyrównianiem kolorytu, ale cena skutecznie zniechęta.
    zresztą, wiem, że nie ocenia się książki po okładce, ale za tę cenę mogli postarać się o jakieś ładniejsze opakowanie, wygląda jakby ta nazwa była po prostu naklejona...

    OdpowiedzUsuń
  18. jeszcze ich nie rozpakowałam...

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie to szczerze nie przekonuje. Podobny krem jestem w stanie ukręcić sama w domu w tej chwili bo posiadam 2/3 z podanych składników, a cena nie przekroczy 50 zł. Poza tym takie samo opakowanie (pojemnik) na krem widziałam dziś na allegro za około 6 zł. :-)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 w kuferku , Blogger